Pokazywanie postów oznaczonych etykietą jak palić w kominku. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą jak palić w kominku. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 3 lutego 2015

Długie w Kominku Palenie Dobrym Brykietem w Atrakcyjnej Cenie.

Ten wpis został poprawiony i przeniesiony na mój nowy blog. Znajduje się teraz pod adresem:



Palenie w kominku to mój konik, moja pasja. O różnych sposobach układania brykietu w kominku pisałem już wielokrotnie. Wiem, że moje wpisy są czytane a prezentowane sposoby palenia w kominku testowane przez czytelników tego bloga. Otrzymuję od was maile, zdjęcia, opisy waszych przekładańców i wiem, że wielu z was pomogłem w efektywnym i długim paleniu w kominku.

Jak zapewne wiecie, staram się palić w swoim kominku tak, żeby dokładać do niego raz na dobę. Zazwyczaj udaje mi się to, ale warunkiem powodzenia jest korzystanie z dobrego paliwa kominkowego. A, że do długiego, efektywnego ale niekoniecznie efektownego palenia w kominku polecam brykiet, to musi to być produkt wysokiej jakości. 

Całkiem niedawno testowałem brykiet firmy DUDA i opisałem go w tym wpisie. Jak się okazało, to bardzo dobry brykiet, wyprodukowany z trocin bukowych. Nie spala się może efektownie, ale za to wydziela dużo ciepła i nie brudzi kominka. Cenę też ma atrakcyjną.

W tym wpisie chcę pokazać wam, że tym brykietem można palić długo i efektywnie. 


środa, 29 stycznia 2014

Nie Wybieraj Całego Popiołu Z Kominka!






W procesie palenia w kominku poza głównym czynnikiem, jakim jest ciepło, powstaje jeszcze popiół, czyli niezbyt pożądany i nieco uciążliwy odpad. Ale nie do końca. Na pozostałości po drewnie czy brykiecie można spojrzeć w dwojaki sposób. Po pierwsze, rzeczywiście, mamy z nim kłopot, bo co jakiś czas trzeba go wynosić, w salonie potrafi trochę nabrudzić no i musimy go wywalać albo do śmietnika, albo kompostownika (ja tak robię), albo możemy go rozsypać po trawniku (o ile palimy samym drewnem lub brykietem). Ale ten szary nieprzyjaciel może być również nieco pomocny. Ja palę w kominku dopiero drugi sezon więc guru w tej dziedzinie jeszcze nie jestem, ale zauważyłem, że popiół to wspaniały opóźniacz procesu spalania i ekstra miejsce do przechowywania żarzących się kawałków brykietu.

Kiedy kominek wygaśnie, wydaje nam się, że popiół jest już zimny, że możemy go wybrać, wynieść i mieć święty spokój. Ale to największy błąd. Ja też tak myślałem do chwili kiedy o mały włos nie spowodowałem pożaru w domu. Opisałem tą sytuację na Facebooku, w tym wpisie.. Od tej chwili, zawsze wynoszę popiół na zewnątrz i albo zalewam go wodą, albo zasypuję śniegiem. Nigdy nie wsypuję popiołu dopiero co wybranego z kominka do kompostownika. A sam popiół warto wybierać do metalowego wiaderka, żeby ograniczyć ryzyko poparzenia i wzniecenia pożaru.

Ale nie o BHP ma być ten wpis. 

Kiedy musimy wybrać popiół z kominka, który nie ma popielnika, czyli taki jak mój, warto wybierać popiół z góry, tylko ten luźny i zimny. Pod tą łatwo dająca się wybrać warstwą popiołu znajdują się bowiem żarzące się, niedopalone kawałki brykietu i drewna. Zalegają one pod warstwą popiołu a ponieważ mają ograniczony dopływ powietrza, proces żarzenia przebiega wolno a kominek całkiem nie wystyga. Jak tylko zdejmiemy z nich popiół, kawałki zaczną się żarzyć i palić. Trzeba pamiętać, że podczas tej gwałtownej zmiany w kominku może pojawić się sporo dymu więc trzeba się spieszyć. 


Gorący popiół w kominku
Gorący popiół w kominku

Zanim zaczniemy wybierać popiół, trzeba już mieć przygotowany wsad do kominka, czyli drewno, brykiet oraz coś na podpałkę, np. kawałki kartonu i drobne kawałki drewna. W pierwszej kolejności myjemy szybę kominka, potem wybieramy drobny popiół z góry, następnie możemy ruszyć te niedopalone kawałki, aby umożliwić im szybsze rozpalenie się, a na końcu dokładamy do kominka kawałki papieru, drobne drewno oraz brykiet lub grubsze kawałki drewna. Przymykamy szybę kominka, ale nie do końca, żeby do paleniska docierało sporo powietrza i szybko zajęło się paliwo w kominku. Ja zawsze zostawiam małą szczelinę, która sprawia, że w kominku szybko się rozpala i szybko wzrasta temperatura. Jak już ogień rozpali się na dobre, zamykam drzwiczki całkowicie i przymykam nieco dopływ powietrza z zewnątrz.

Gorący popiół w kominku
Gorący popiół w kominku

Dzięki temu, że nie wybieramy całego popiołu wraz z niedopałkami z kominka, mamy po pierwsze oszczędność w paliwie, bo z tych wyrzuconych niedopałków z biegiem czasu zbierze się całkiem pokaźna ilość paliwa kominkowego, po drugie, szybciej rozpalony ogień w kominku, bo gorące niedopałki, to niezła podpałka, po trzecie, mniej odpadów z kominka, bo wszystko się dopala i zostaje po tym niewiele popiołu, a po ostatnie, mnie bałaganu, bo wynosimy tylko trochę, całkiem przepalonego popiołu, który można zmieścić w niewielkim wiaderku. 

Aha, jeszcze jedna uwaga. Wiaderko do wynoszenia popiołu powinno mieć pokrywkę. Drobny, lekki popiół, który przełożymy z kominka do wiaderka może nam pod wpływem ruchu, pozostawić niezłą, szarą ścieżkę od kominka do wyjścia. Po prostu, kiedy idziemy, popiół wyfruwa z wiaderka i zostaje w salonie. Kiedy jednak przykryjemy wiaderko pokrywką, nic nam się z niego nie wydostanie. To tak z mojego, praktycznego punktu widzenia. 



wtorek, 21 stycznia 2014

Moje W Kominku Palenie W Zimowe, Mroźne Wieczory I Noce.






Jakby nie patrzeć, dziś mamy 21 stycznia 2014 roku. Za oknem jakieś anomalie. Zaczął padać śnieg a temperatura spadła poniżej zera. Czyżby zima w końcu zawitała do południowej Polski? Chyba tak.

Czas więc palić w kominku tak, żeby nie marznąć. Ja robię to tak, jak na zdjęciu.

Załadowany kominek
Załadowany kominek

Ponieważ mój kominek jest dość spory, to na sam spód układam brykiet w kostkach RUF. W tym przypadku weszło 26 kostek, ale jak za oknem pojawi się minus 20 stopni, to zapewne wejdzie ich ponad 30.

Podkład ten będzie stanowił "akumulator" energii cieplnej, który będzie się długo żarzył i dzięki temu kominek długo nie wygaśnie.

Na kostki RUF-a układam trzy kawałki brykietu Pini Kay. Ponieważ dobrze się rozpala i daje dużo ciepła, pozwoli on na szybkie rozgrzanie się kominka, załączenie pompy obiegowej i szybkie rozkręcenie ogrzewania podłogowego.

Mój dzisiejszy, załadowany kominek
Mój dzisiejszy załadowany kominek

Na koniec dokładam jeszcze kilka kawałków drewna, oraz cienkie drewienka na rozpałkę. W tym przypadku rozpałką jest pudełko kartonowe, wypełnione ... kawałkami kartonu.


Gdybym nie miał drewna, dołożył bym jeszcze trzy kawałki Pini Kay-a. Ale że mam sentyment do drewna, to jakiś jego zapas będę kupował na każdą zimę. Oczywiście dwa lata wcześniej. :-)

Po podłożeniu ognia najpierw zapaliły się suche, cienkie kawałki podpałki, które spadły na brykiet Pini Kay i kawałki buka. Potem zajął się brązowy brykiet i cieńsze kawałki buka. To solidnie rozgrzało kominek. Jak już solidnie się paliło, przymknąłem maksymalnie dopływ powietrza. To co się paliło, przygasło, ale dopaliło się do końca, podpalając kostki brykietu RUF. Ponieważ przymknąłem dopływ powietrza, grubszy kawałek buka i brykiet w kostkach żarzył się wolno, ale "na gorąco". Dzięki temu będę miał ciepło w domu przez kilkanaście godzin. A jak już wygaśnie w kominku, to pozostanie mi jeszcze 1000 litrów gorącej wody w buforze, która będzie mogła być wykorzystana do ogrzewania jak tylko temperatura w domu spadnie poniżej 20 stopni Celsjusza. No chyba że nie spadnie, bo jutro, około 17:30 znów podłożę w kominku i na nowo będę korzystał z uroków tego prawie idealnego źródła ogrzewania domu.

Dzięki takiemu załadowaniu kominka nie muszę dokładać do ognia co mniej więcej godzinę, nie wpuszczam dymu do salonu i nie martwię się, że dupa zmarznie mi w nocy. Kiedy rano wstanę, zapewne w kominku będzie jeszcze gorąco, i jeśli dorzucę do komory spalania kilka kostek brykietu, to będę miał ciepło aż miło.

Do szczęścia, w mojej instalacji ogrzewania brakuje mi jeszcze jednego ogniwa. Jeśli kiedyś przyjdzie mi budować kolejny dom, wiem już czym będę go ogrzewał. Zdradzę tylko tyle, że będzie to ogrzewanie drewnem lub półproduktami z drewna oraz odnawialnymi źródłami ciepła.

A czy Ty, czytelniku moich blogów palisz w kominku przekładańcem? Czy ten sposób palenia sprawdza się w Twoim kominku?

Zostaw swoje zdanie w komentarzu albo napisz do mnie na adres podany na stronie Współpraca.



---Dodano 22.01.2014 o godzinie 6:30 ---

Na zdjęciu widzisz mój kominek a właściwie tylko jego wnętrze i to, co zostało w nim po 12,5 godzinach od podłożenia ognia. Całą noc w kominku się żarzyło, a w domu temperatura ani na chwilę nie spadła poniżej 22,5 stopnia Celsjusza. Nawet podłogówka się wyłączyła i cała ciepła woda zasilała bufor, w którym woda miała rano 60 stopni Celsjusza oraz ogrzewał CWU, która miała rano 57 stopni Celsjusza, a kominek a właściwie jego front czyli szyba, ogrzewały dom.

Kominek 12,5 godziny później, następnego dnia
Kominek 12,5 godziny później, następnego dnia

Kominek 12,5 godziny później, następnego dnia
Kominek 12,5 godziny później, następnego dnia
 
Jak widzisz, sporo jeszcze brykietu zostało do wypalenia się. Podejrzewam, że jeszcze jakieś 3-4 godziny kominek będzie gorący, a później stopniowo będzie wygasał, ale jak będę w nim ponownie chciał rozpalić, około 17:30 to dorzucę tylko kilka kawałków podartego kartonu, kilka kawałków drewna na podpałkę, i znów będę się cieszył płonącym ogniem. A najważniejsze jest to, że cała instalacja ogrzewania nie wychłodzi się, a dzięki temu mniej energii zużyję do jej ponownego rozgrzania.

Tak trzymać i niech zima trwa jak najkrócej!





piątek, 3 stycznia 2014

Najbardziej Efektywny Sposób Palenia Brykietem W Kominku.

Ten wpis został poprawiony a jego nowa, uzupełniona wersja znajduje się na moim nowym blogu, pod adresem:


http://www.sprawdzonewpraktyce.pl/2015/09/najlepszy-i-najbardziej-efektywny-sposob-palenia-w-kominku-brykietem/



Podczas wielu testów, prób, błędów, wzlotów i upadków sprawdzałem, testowałem, kombinowałem co by tu zrobić, żeby przy paleniu w kominku zbytnio się nie narobić. Motywacją do tego było po pierwsze brudzenie się szyby kominka, po drugie, konieczność częstego dokładania do ognia a po trzecie wpuszczanie do salonu dymu, przy każdym otwarciu drzwi kominka. Wkurzało mnie to bardzo i moim celem było wyeliminowanie przynajmniej dwóch z tych uciążliwości, które zniechęcają do korzystania z kominka na co dzień.

Pierwsze próby wykonałem z drewnem, potem kilka kombinacji z brykietem w połączeniu z drewnem, a na koniec bawiłem się samym brykietem. W taki oto sposób powstały różne wersje kominkowego przekładańca. Sposób palenia polegający na załadowaniu kominka brykietem i drewnem w taki sposób, żeby nie trzeba było dokładać do kominka co najmniej przez 12 godzin. I paliłem sobie takimi przekładańcami, w zależności od temperatury wiosną tej zimy, w różnym stopniu wypełnionymi brykietem i drewnem. Ale pewnego wieczoru coś mnie tknęło.

Przecież brykiet, każdy, nawet najlepszy, jak się pali i się nagrzewa, to „puchnie” czyli zwiększa swoje rozmiary. Dlatego nie można zbyt ściśle układać kostek brykietu w pozycji „leżącej” bo możemy zniszczyć kominek lub w najlepszym wypadku brykiet może nam „wystrzelić” w górę i zasypać drzwiczki kominka, co spowoduje, że podczas ich otwierania albo gorące węgielki, albo zimny już popiół wysypią się nam na podłogę. A to nie jest zbyt pożądany efekt palenia w kominku.

Brykiet ułożony "na leżąco"
Brykiet ułożony "na leżąco"

Ale przecież brykiet rozszerza się głównie wzdłuż dłuższego boku. Czyli wynika z tego, że układanie kostek w pozycji „leżącej” czyli na dłuższym boku to chyba nie najlepsze posunięcie. Ale zaraz, przecież kostki brykietu czy też połamane walce można układać w pozycji „stojącej”. Czyli na „mniejszym” boku. Wtedy nawet jak brykiet się „powiększy” to nie wystrzeli nam w kominek, ale nieco tylko podniesie się w górę.

Jak pomyślałem, tak zrobiłem. Pewnego wieczoru ułożyłem kostki brykietu stojąco. Na górę położyłem kilka kawałków grubego drewna, a na samą górę cienkie kawałki drewna i szczypy na podpałkę. Wszystko to podpaliłem i obserwowałem mój „wynalazek”. Co się okazało. Był to strzał w dziesiątkę. Okazało się bowiem, że palenie „od góry” sprawia, że szyba się nie brudzi, bo jak kominek jest zimny, podczas rozpalania, to ogień i dym są wysoko, nie dotykają szyby i nie powodują jej okopcenia. A jak już się rozgrzeje, to ogień „schodzi” niżej i już też nie zabrudzi szyby. Dlatego jeśli szyba zostanie zabrudzona, to tylko pod koniec palenia. Ale i to udało mi się rozwiązać, prawie. Trzeba odpowiednio ułożyć brykiet. Im bliżej szyby, tym niej warstw brykietu. Z tyłu paleniska trzeba ułożyć brykietu jak najwięcej. Podczas palenia, kiedy w kominku jest gorąco, wypali się brykiet, który jest najbliżej szyby. A że piec jest rozgrzany, to szyba się nie zabrudzi. A jak już będzie przygasać, to palił się będzie brykiet z tyłu kominka, co nie spowoduje prawie wcale zabrudzenia szyby. U mnie to się sprawdza.


Moim skromnym zdaniem, ułożenie kostek pionowo,
Najbardziej optymalne ułożenie brykietu w kominku
Najbardziej optymalne ułożenie brykietu w kominku
dość ściśle, to najbardziej efektywny sposób palenia brykietem w kominku. Jak na tak ułożony brykiet położymy jeszcze jedną warstwę ułożoną w pozycji leżącej, to mamy zapewnione grzanie przez dobrych kilkanaście godzin. W bardzo mroźne dni, których jak na razie nie było, można brykiet przesypać jeszcze pelletem. Wtedy uzyskamy bardzo długi czas palenia w kominku, bez potrzeby dokładania i otwierania drzwi kominka. Ja ładując kominek, tak jak na zdjęciach, dwoma paczkami brykietu RUF, po 24 godzinach od rozpalenia w kominku miałem w nim jeszcze sporo żarzących się kawałków brykietu. Wystarczyło tylko dorzucić kilka kawałków kartonu, trochę szczypy podpałkowej i znów w kominku miałem gorąco. Paląc normalnie, czyli dorzucając po dwa, trzy kawałki co jakiś czas na pewno spaliłbym więcej, bo jedna paczka brykietu pali się około 4 godzin.


Takie ułożenie brykietu i drewna zapewniło mi ciepło z kominka przez 24 godziny
Takie ułożenie brykietu i drewna zapewniło mi ciepło z kominka przez 24 godziny






Aby palenie brykietem w kominku sprawdziło się, nie można palić nim jak drewnem. Dokładanie co chwile po dwie trzy kostki to nieporozumienie. Brykiet szybko się wypali, nie wygeneruje zbyt wiele ciepła i zniechęci do siebie potencjalnego użytkownika. W ten sposób można dokładać brykietem pinikay. Bo jest on w kształcie kawałków podobnych do polan drewna. Ale to i tak nie wykorzystuje jego możliwości w sposób optymalny. Aby brykiet wykorzystać w maksymalnie optymalny sposób, musi on być ułożony w kominku dość ciasno. Tak, aby nie mógł się palić jednocześnie z każdej strony. Wtedy pali się powoli, daje dużo ciepła i w kominku długo mamy ciepło. Jeśli już musimy dorzucić do kominka to dokładane kawałki brykietu starajmy się układać jeden na drugim, tak, aby jak największą powierzchnią się stykały. Wtedy będą się długo i efektywnie palić.


Palenie brykietem różni się znacznie od palenia drewnem i dlatego ten, kto nie nauczy się korzystać z dobrodziejstwa jakie drzemie w kostkach brykietu, szybko się do niego zniechęci i będzie się o brykiecie wypowiadał w sposób mało pochlebny. Jeśli znacie takich maruderów, zaproście ich na mój Blog, niech poczytają sobie o paleniu brykietem i zmienią podejście to tego bardzo wydajnego i wygodnego w użytkowaniu paliwa kominkowego.



Jeśli spodobał Ci się ten wpis i chcesz poszerzyć swoją kominkową wiedzę, to zapraszam do lektury pozycji książkowych, których opisy znajdziesz na stronie "Kominkowa" czytelnia. 










niedziela, 10 listopada 2013

Przekładane Porównanie Czyli Jak Efektywnie Palić w Kominku.



Podczas moich eksperymentów w kominkowym paleniu przekładańcami udało mi się z powodzeniem sprawdzić skuteczność trzech wersji przekładańca. 

Pierwsza wersja to około 7 litrów pelletu, jedna paczka brykietu i drewno

Porównanie kominkowych przekładańców
Przekładaniec wersja pierwsza

Wersja druga to 12 litrów pelletu drzewnego, 22 kostki brykietu i kilka kawałków suchej brzozy.

Porównanie kominkowych przekładańców
Przekładaniec wersja druga

Trzecia wersja to dwie paczki brykietu i kilka kawałków drewna. 

Porównanie kominkowych przekładańców
Przekładaniec wersja trzecia

W pierwszej wersji w kominku paliło się 20 godzin. Czyli podobnie jak w wersji trzeciej. 

Najdłużej kominek był ciepły przy paleniu przekładańcem w wersji drugiej. Co jest logiczne, bo wtedy w kominku było dużo pelletu i brykietu.  

Długie palenie w kominku ma zalety, to oczywiste. Nie trzeba co chwilę dokładać do kominka, w domu mamy ciepło, wokół kominka mamy czysto, w domu nie mamy dymu i kurzu.

Ale to ma też swoje wady, przynajmniej w moim przypadku. Po pierwsze, jak przez 20 lub więcej godzin pali się w kominku, to w domu mam gorąco. Temperatura w okolicach 25 stopni, to już trochę za dużo, przynajmniej na noc. Z drugiej strony można przymknąć dopływ powietrza i tym samym obniżyć temperaturę w komorze kominka, ale wtedy mamy na 100% brudną szybę, ale w kominku ciepło przez dwa dni.

Niestety coś za coś. 

Być może jak nadejdzie prawdziwa zima, kiedy będzie trzeba więcej grzać, opisane przeze mnie przekładańce będą jak znalazł. Obecnie, kiedy na zewnątrz mamy powyżej zera, to zbyt dużo ciepła. 

W okresie jesiennym będę palił mini przekładańcem, czyli jedna niecała paczka brykietu i kilka kawałków drewna. Pozwoli mi to na ogrzanie domu, ale pozwoli też w nocy spokojnie spać, bo nie będę miał w domu zbyt wysokiej temperatury. Im temperatura na zewnątrz będzie niższa, tym więcej brykietu będę ładował do kominka. Dzięki temu kominek otwierał będę tylko raz, podczas załadunku. W domu będę miał ciepło i czysto, bez dymu w salonie. 







Ja łatwo można zauważyć, pellet dodany do kominka znacznie wydłuża czas palenia się w kominku. Co prawda, nie daje piorunująco wysokiej temperatury, ale te 40-50 stopni potrafi dość długo utrzymać w kominku.  A to już całkiem dobry wynik. Pellet, który kupiłem zostawiam na najtęższe mrozy, kiedy ciągłe palenie w kominku będzie bardzo ważne.


Jak widać, palenie w kominku może być przyjemne i pozwoli na ogrzanie domu. Trzeba tylko wiedzieć jak palić w kominku, bo różni się on od pieca w kotłowni, który wystarczy zasypać opałem i co jakiś czas schodzić i do niego dokładać. Kominek to ciepło, klimat, urok i romantyzm. Decydując się na kominek trzeba pogodzić się z tym, że trzeba co jakiś czas myć szybę, wybierać popiół i po prostu dbać o kominek. Należy też dbać o odpowiedni opał, który musi być suchy i odpowiednio przygotowany. Według mnie najlepszy do kominka jest brykiet połączony z drewnem. Wszystko to układane warstwami i spalane od góry. Tylko wtedy możemy zapomnieć o obsłudze kominka na dobrych kilkadziesiąt godzin.

Mam nadzieję, że pomogłem wam w czerpaniu przyjemności z palenia w kominku. A najpiękniejsze dopiero przed nami. Już nie mogę się doczekać świąt, pachnącej choinki i płonącego kominka. Jeśli jeszcze za oknem będzie padał śnieg, to będzie cudownie. 

Świąteczne klimaty przy kominku









Do Trzech Raz Sztuka Czyli Perfekcyjny Przekładaniec Kominkowy

Ten wpis został poprawiony i przeniesiony na mój nowy blog. Znajduje się obecnie pod adresem:



I to już jest koniec, więcej kominkowych przekładańców nie będzie.


Jak zapowiedziałem, tak zrobiłem. Chociaż pogoda nie zmusza do grzania w domu, bo w ciągu dnia jest ponad 10 stopni, a nocą nie spada poniżej pięciu, to jednak postanowiłem przetestować kolejną i już ostatnią wersję kominkowego przekładańca.

Tym razem bez dodawania pelletu. Samo drewno i brykiet.

Początek to mały standard, mycie szyby, bo nawet jak mam lekko przydymioną to ją myję, żeby cieszyć się wszystkimi atutami kominka. Potem wybieranie popiołu. Nie musiałbym tego robić, ale na potrzeby testu chcę mieć jednakowe "warunki początkowe" dla każdej wersji przekładańca. Zawsze może się okazać, że popiół skrywa jakieś ilości paliwa, które może przekłamać wynik.

Potem kominek został załadowany brykietem w kształcie kostki RUF. Dwa opakowania, 24 kostki.

24 kostki brykietu w kominku
24 kostki brykietu w kominku

Brykiet ułożyłem ściśle, jedna kostka koło drugiej. Im mniej miejsca między kostkami brykietu, tym dłużej brykiet będzie się palił, albo raczej żarzył.

Na brykiet ułożyłem kilka kawałków drewna. Przy temperaturze poniżej minus 10 stopni na zewnątrz drewna byłoby więcej. Ale jeśli na zewnątrz mamy 10 stopni, to nie ma sensu ostro grzać.

Na brykiet położyłem kilka kawałków drewna
Na brykiet położyłem kilka kawałków drewna

Na to wszystko dałem kilka kawałków drobnego drewna i podpałkę do grilla, która stała się źródłem ognia.

Drewno po chwili płonęło już pięknym, jasnym płomieniem.

Kominkowy przekładaniec wersja trzecia
Po chwili ogień radośnie tańczył w kominku.
Ponieważ w kominku miałem kilka kawałków drewna, to położone na wierzchu kostki brykietu dość szybko zajęły się ogniem. Dzięki temu kominek bardzo szybko się rozgrzał i w domu szybko robiło się ciepło.


Kominkowy przekładaniec wersja trzecia

W kominku zacząłem palić o godzinie 17:00. Po pięciu godzinach w kominku nadal radośnie się paliło. Co prawda było już mniej ognia, ale bardzo dużo ciepła i gorącego żaru. 

Stan w kominku po pięciu godzinach od rozpalenia
Stan w kominku po pięciu godzinach od rozpalenia


Stan w kominku po pięciu godzinach od rozpalenia
Stan w kominku po pięciu godzinach od rozpalenia


Godzina 23:40, czyli prawie 7 godzin po podłożeniu ognia. Gorący kominek w którym co prawda nie było już ognia, ale w dalszym ciągu biło od niego mocne ciepło. A najważniejsze jest to, że przez siedem godzin nie musiałem ani razu otwierać drzwiczek kominka i do niego dokładać. Jedyne, co musiałem zrobić to przymykać dopływ powietrza żeby w kominku nie paliło się zbyt mocno.

W domu miałem już ukrop, więc zamknąłem dopływ powietrza na minimum będąc świadomym, że rano będę miał brudną szybę. 

Kolejnego dnia, po 12:00 sprawdziłem co tam słychać w kominku. Tak jak myślałem, w komorze kominka był nadal ciepło. Niewielka ilość białego popiołu, a w nim w dalszym ciągu palące się kostki brykietu.

Kominek o 12:30 dnia następnego
Kominek o 12:30 dnia następnego
20 godzin palenia w kominku, bez dokładania, bez wpuszczania dymu do salonu, bez potrzeby chodzenia po drewno czy brykiet czyli bez bałaganu w domu. Dodatkowo, przy dobrze ocieplonym domu i buforze na ciepłą wodę do ogrzewania, kolejnego dnia nie muszę rozpalać w kominku. Czyli ładuję go raz na dwa dni.


Kominek o 12:30 dnia następnego
Kominek o 12:30 dnia następnego







Podsumowując, kominkowy przekładaniec po raz trzeci sprawdził się. Jednorazowe załadowanie kominka pozwala na spokojne palenie i ogrzewanie domu przez co najmniej 24 godziny. Gdyby dołożyć jeszcze trochę brykietu i drewna, to zapewne był by to jeszcze dłuższy czas. Co do kosztów, to jednorazowe załadowanie kominka dwoma paczkami brykietu i kilkoma kawałkami drewna może trochę boleć, bo to kosztuje około 20 zł. Dwie paczki brykietu, średnio po 8 zł plus jeszcze drewno. Ale biorąc pod uwagę to, że koszt ten rozbija się na dwa dni, to nie jest już tak źle. Koszt ogrzewania domu w wysokości około 10 zł na dobę, to wynik rewelacyjny. Mam tylko nadzieję, że niższe temperatury nie zwiększą tych kosztów drastycznie. Poczekamy, zobaczymy, kiedy i czy w ogóle nadchodzącej zimy będą mrozy. 











czwartek, 31 października 2013

Kominkowy Przekładaniec

Ten wpis został poprawiony i przeniesiony na mój nowy blog, który znajduje się pod adresem:




Czyli jak dokładać do kominka raz na dobę.



Jak każdy użytkownik kominka wie, a ten, co dopiero się na kominek napalił, szybko się dowie, że każde otwarcie drzwiczek kominka w celu dorzucenia do ognia wiąże się z wydostaniem się choćby niewielkiej, ale zawsze, ilości dymu do pomieszczenia w którym mamy kominek. 

Jeśli masz mały kominek, no to nieco gorzej. Ja ma powiedzmy średni kominek, do którego mogę załadować polana drewna o długości 55 cm. Głębokość kominka to jakieś 35 cm, więc taki średniej wielkości. 

Cały czas zastanawiałem się, co zrobić, żeby raz załadować kominek i nie musieć go otwierać do czasu aż wygaśnie i mieć w domu ciepło. I prawdopodobnie znalazłem odpowiedź.

Po wielu testach różnych paliw do kominka postanowiłem wykonać eksperyment i ułożyć w palenisku kominkowy przekładaniec. Ponieważ przetestowałem już kilka różnych brykietów, pelletów, itp. rzeczy, postanowiłem je połączyć w jedno.

Na początek wybrałem z kominka cały popiół. 






Na dno komory kominka wsypałem 2 wiaderka pelletu drzewnego, czyli około 7 litrów. Mierzę to na litry a nie na kilogramy bo tak mi łatwiej, korzystając z wiaderka o pojemności 3 litrów.

Kominkowy przekładaniec, dokładasz raz, a dobrze.
Kominkowy przekładaniec, dokładasz raz, a dobrze.

Kominkowy przekładaniec, dokładasz raz, a dobrze.
Kominkowy przekładaniec, dokładasz raz, a dobrze.

Pellet ten już wcześniej testowałem jako samodzielne paliwo i nie bardzo się sprawdził, ale postanowiłem dać mu jeszcze jedną szansę.

Na pellet ułożyłem brykiet kominkowy z OBI, w kształcie kostki RUF. W kolejnej próbie ułożę go trochę inaczej, ale pierwszy raz był jak na zdjęciu.

Kominkowy przekładaniec, dokładasz raz, a dobrze.
Kominkowy przekładaniec, dokładasz raz, a dobrze.


Kolejny krok to wypełnienie wolnej przestrzeni drewnem. Między brykiet włożyłem kilka kawałków suchej, suszonej ponad rok brzozy.

Kominkowy przekładaniec, dokładasz raz, a dobrze.
Kominkowy przekładaniec, dokładasz raz, a dobrze.

A na koniec, na samą górę ułożyłem drobne drewno, którego używam do rozpalania w kominku. Mam je w drewutni, porąbane, poukładane, przygotowane na zimę.

Kominkowy przekładaniec, dokładasz raz, a dobrze.
Kominkowy przekładaniec, dokładasz raz, a dobrze.

Pod stosik drewna rozpałkowego włożyłem rozpałkę, walec trocin nasączony parafiną.

Kominkowy przekładaniec, dokładasz raz, a dobrze.
Kominkowy przekładaniec, dokładasz raz, a dobrze.

Podpaliłem rozpałkę, zamknąłem drzwiczki kominka zostawiając niewielkie rozszczelnienie na czas rozpalania się w kominku. Już po chwili ogień w kominku radośnie trzaskał.

Kominkowy przekładaniec, dokładasz raz, a dobrze.
Kominkowy przekładaniec, dokładasz raz, a dobrze.

Kominkowy przekładaniec, dokładasz raz, a dobrze.
Kominkowy przekładaniec, dokładasz raz, a dobrze.

Układając paliwo w kominku w ten sposób, warstwowo, podkładając ogień u góry stosu mamy do czynienia z paleniem w kominku "od góry". Gdzieś, na jakiejś stronie internetowej czytałem o tym paleniu jeszcze przed tym, jak kupiłem kominek. Próbowałem palić "od góry" samym drewnem ale wyniki nie były zbyt obiecujące. Co prawda paliło się dłużej, ale nie ma tyle, żeby zwalić z nóg.







Po rozpaleniu się suchego drewna rozpałkowego,  również kawałki brzozy zajęły się ogniem. Wtedy całkiem zamknąłem drzwiczki kominka. 

Ogień podłożyłem o godzinie 18:00. Po godzinie palenia się, płonęły już kawałki drewna i część brykietu. Sytuację w kominku po godzinie przedstawia zdjęcie poniżej. Nie muszę chyba dodawać, że szyba jest czysta a z kominka bije przyjemne ciepełko.

Kominkowy przekładaniec, dokładasz raz, a dobrze.
Kominkowy przekładaniec, dokładasz raz, a dobrze.

Kolejne minuty to coraz mocniejsze rozpalanie się w kominku, pomimo zamknięcia dopływu powietrza do kominka o połowę.

Kominkowy przekładaniec, dokładasz raz, a dobrze.
Kominkowy przekładaniec, dokładasz raz, a dobrze.

Najpierw spalało się drewno, ale ułożony obok brykiet też już generował potężne ilości ciepła. W odległości około 2 metrów od szyby kominka czułem wyraźne ciepło, bijące od niego.

Kominkowy przekładaniec, dokładasz raz, a dobrze.
Kominkowy przekładaniec, dokładasz raz, a dobrze.

Po dwóch i pół godzinie od pierwszej iskry, w kominku było cudownie gorąco, a paliwa w nim ubywało bardzo po woli. Poniższa fotka została zrobiona o 20:39. 

Kominkowy przekładaniec w kominku
Kominkowy przekładaniec w kominku

Godzina 21:40, w domu mam już 24 stopnie a kominek nie odpuszcza. Drewno już się wypaliło i teraz do pracy przystępuje brykiet i pellet. Może nie pali się już tak widowiskowo, ale musicie mi uwierzyć na słowo, 2 metry przed kominkiem nie bardzo da się wytrzymać. Ciepło prawie jak w piekle.

Kominkowy przekładaniec w kominku
Kominkowy przekładaniec w kominku - 21:40 

Godzinę później, o 22:37 w kominku dalej się pali. Minęło już 4 i pół godziny a palenisko w dalszym ciągu generuje olbrzymią masę ciepła i nie wygasa.

Kominkowy przekładaniec w kominku
22:37 w kominku

Ostatnia fotka tego dnia. 23:40. Kiedy kładłem się spać, kominek w dalszym ciągu był napalony jak szczerbaty na suchary. Ognia już nie było, ale ciepło w dalszym ciągu biło od kominka. Szok, po 5 i pół godzinie w kominka dalej mam ciepło, a ani razu jeszcze go nie otwierałem, żeby do niego dołożyć. Trochę zabrudzona szyba wynika z mocniejszego przymknięcia dopływu powietrza, ale tragedii nie ma. Krystalicznie czysta to raczej nie będzie, chyba, że jak kominek stoi w sklepie na półce.

Kominkowy przekładaniec w kominku
Kominkowy przekładaniec w kominku

Wymuszonym obiegiem wody w płaszczu kominka i buforze steruje sterownik, który załącza pompkę, kiedy temperatura wody w obiegu wzrośnie ponad 55 stopni, i przy podobnej temperaturze tą pompkę wyłącza. Co ciekawe, rano, około 10:00 pompka dalej pracowała, czyli woda miała ponad 55 stopni. Kominek był wyraźnie ciepły. 

O godzinie 14:00 następnego dnia, czyli 20 godzin po rozpaleniu w kominku kiedy chciałem go wyczyścić, okazało się że wciąż się w nim pali. Szyba była ciepła, podobnie jak cały kominek. Po rozgarnięciu niewielkiej ilości popiołu, która pozostała w kominku okazało się, że mam jeszcze czerwone węgle. Wystarczyłoby dodać kilka kawałków drobnego drewna lub drewna i papieru i w kominku znów by się paliło jak ta lala. Podejrzewam, że rano wystarczyłoby dorzucić drobne drewno lub brykiet i w kominku podtrzymany zostałby proces palenia, a tym samym woda w obiegu nie mogłaby wygasnąć co jest najbardziej optymalne w procesie ogrzewania domu. Nie wygaszać paleniska, palić cały czas trzymając niską temperaturę, a tym samym ciepło w domu.

Ale ponieważ ja o 10:00 miałem w domu 23 stopnie, to nie dokładałem do pieca bo i po co.

Kominkowy przekładaniec w kominku


Kominkowy przekładaniec w kominku


Podsumowując, kominkowy przekładaniec to strzał w 10. Wystarczy raz naładować do kominka i mamy spokój na cały wieczór i całą noc. Nie musimy myśleć o dokładaniu do kominka, nie mamy dymu w salonie, nie musimy tracić niepotrzebnie czasu. 

Kolejny test i kolejny przekładaniec będzie nieco inny. Będzie więcej pelletu, inaczej ułożony brykiet i drewno. Ale to już historia na kolejny post. A póki co mój rekord w jednorazowym załadowaniu kominka bez potrzeby dokładania to 20 godzin. Jak na kominek, uważam, że nieźle.

A koszt takiego wsadu? Około 1/4 worka pelletu czyli jakieś 4,5 zł, paczka brykietu to jakieś 6 zł, drewna nie ma jak wycenić, kilka kawałków. Czyli koszt palenia w kominku przez dwa dni to jakieś 15 zł. Biorąc pod uwagę, że cała instalacja musiała się rozkręcić i nagrzać, to kolejne dni będą kosztować mniej. Jak dla mnie brak problemów z dokładaniem, klimat, nastrój i widok skaczącego w kominku ognia, niski koszt palenia w kominku to zalety nie do podważenia. 








Etykiety

3.200 karcher opinie ASI300 ECO-PAL ECOMAX KÄRCHER KÄRCHER opinie LED Lazar Westa WD 3.200 KÄRCHER barlinek bhp-453 black&decker brudna szyba brykiet brykiet Brik brykiet Carrefour brykiet ECOMAX brykiet EQUATION brykiet Jula brykiet PALLAP brykiet RUF brykiet SEKPOL brykiet barlinek brykiet bukowo-dębowy brykiet bukowy brykiet czy drewno brykiet drzewny brykiet dębowy brykiet eco-pal brykiet kominkowy brykiet leroy merlin brykiet mega ruf brykiet obi brykiet opinie brykiet pini kay brykiet porównanie brykiet sek-pol brykiet testy brykiet walec brykiet węglowy brykiet z Auchan brykiet z Castoramy brykiet z Leroy Merlin brykiet z obi brykiet z praktikera brykiet z trocin brykiet z węgla brykiet z węgla brunatnego budowa domu budowa domu pierwszy krok błąd E03 ciepło ze słońca ciepły dom czad czas palenia drewna czego nie robić przy czyszczeniu kominka czy taryfa nocna się opłaca czym myć szybę kominka czym ogrzewasz dom czym palić w kominku. czym rozpalać w kominku czyszczenie szyby kominka. darmowa energia darmowy brykiet dlaczego brykiet dobry brykiet dom drewniany dom parterowy dom z drewna domek narzędziowy drewno drewno do pieca i kominka drewno kominkowe drewno z praktikera drewutnia działka budowlana długie palenie w kominku efektywne palenie w kominku finanse przy budowie domu garaż na budowe grzanie kominkiem halogen LED halogeny ledowe ile brykietu na sezon ile brykietu na zimę ile kosztuje ogrzewanie domu ile kosztuje ogrzewanie domu brykietem. ile stopni w domu instalacja C.O instalacja kominka z płaszczem wodnym instalacja solarna izolacja kominka ja oszczędnie palić w kominku jak czyścić kominek jak działa kominek jak długo palić w kominku jak mieć czystą szybę w kominku. jak nie czyścić kominka jak obudować kominek jak ogrzać dom jak palić brykietem jak palić w kominku jak poprawnie ocieplić poddasze jak pozbyć się chwastów z trawnika jak rozliczać prąd jak spala się drewno jak wybrać dobry kominek jak wybrać dobrą działkę budowlaną jak wybrać kominek jak wyczyścić szybę kominka jak zatrzymać ciepło w domu jaka temperatura w sypialni jaki kominek karcher kiedy kupować brykiet kolektory słoneczne kominek kominek z płaszczem wodnym kominek blok kominek czy warto kominek z bezpieczeństwo kominek z płaszczem wodnym kominek z płaszczem wodnym czy bez? kominek żeliwny kominkowe prezenty kominkowy kominkowy przekładaniec kompresor kompresor black&decker kompresro ASI300 koszt ogrzewania domu kominkiem lampki lampki choinkowe lampki choinkowe LED makita makita bhp453 maraton maxi brykiet mycie kominka mycie szyby kominka mycie szyby kominkowej nagroda dla aktywnych nagroda za komentarz obudowa kominka ocena wkrętarki makita bhp-453 ocieplenie domu ocieplenie poddasza ocieplenie stropu ocieplenie wełną mineralną od czego zacząć budowę ogrzać kominkiem dom ogrzewanie ogrzewanie domu kominkiem ogrzewanie domu solarami ogrzewanie podłogowe opakowania brykietu opakowania kartonowe opał na zimę opinie o brykiecie opinie o brykiecie. opis procesu spalania drewna oszczędzanie energii oświetlenie LED palenie brykietem palenie drewna palenie w kominku palenie w kominku brykietem palenie węglem palić brykietem czy drewnem pellet pellet drzewny pellet w kominku pini&kay pini-kay pinikay podpałka podpałka do grilla podpałka do kominka podpałka domowe ognisko podpałki do kominka podsumowanie sezonu grzewczego 2013/2014 podłączanie LED-ów podłączanie żarówek LED pomysł na prezent popiół poprawne temperatury w mieszkaniu porównania brykietu porównania brykietów poręczny kompresor. problem z odpompowaniem wody. proces spalania proces spalania drewna projekt domu projekt gotowy czy indywidualny prąd płyty kominkowe regulacja okien rekuperacja rockwool rozpalanie w kominku rozpalanie w kominku. spalanie drewna syfon pralki taryfa nocna temperatura w domu termomodernizacja test brykietów test podpałek do kominka test wkrętarki makita testy brykietu trawnik uni mata unia mata plus w domu nie wszystko musi się opłacać wady i zalety brykietu wady i zalety domu parterowego wady i zalety drewna kominkowego wady i zalety kominków wady kominków wentylacja mechaniczna wentylacja nawiewno-wywiewna wentylacja z rekuperatorem wełna mineralna wełna ursa wełna z Leroy Merlin wkrętarka wybór działki wybór projektu domu zabudowa kominka zakładanie trawnika zalety brykietu zalety kominków zaliczyłem maraton zatrucie dymem żarówki led-owe