środa, 29 stycznia 2014

Nie Wybieraj Całego Popiołu Z Kominka!






W procesie palenia w kominku poza głównym czynnikiem, jakim jest ciepło, powstaje jeszcze popiół, czyli niezbyt pożądany i nieco uciążliwy odpad. Ale nie do końca. Na pozostałości po drewnie czy brykiecie można spojrzeć w dwojaki sposób. Po pierwsze, rzeczywiście, mamy z nim kłopot, bo co jakiś czas trzeba go wynosić, w salonie potrafi trochę nabrudzić no i musimy go wywalać albo do śmietnika, albo kompostownika (ja tak robię), albo możemy go rozsypać po trawniku (o ile palimy samym drewnem lub brykietem). Ale ten szary nieprzyjaciel może być również nieco pomocny. Ja palę w kominku dopiero drugi sezon więc guru w tej dziedzinie jeszcze nie jestem, ale zauważyłem, że popiół to wspaniały opóźniacz procesu spalania i ekstra miejsce do przechowywania żarzących się kawałków brykietu.

Kiedy kominek wygaśnie, wydaje nam się, że popiół jest już zimny, że możemy go wybrać, wynieść i mieć święty spokój. Ale to największy błąd. Ja też tak myślałem do chwili kiedy o mały włos nie spowodowałem pożaru w domu. Opisałem tą sytuację na Facebooku, w tym wpisie.. Od tej chwili, zawsze wynoszę popiół na zewnątrz i albo zalewam go wodą, albo zasypuję śniegiem. Nigdy nie wsypuję popiołu dopiero co wybranego z kominka do kompostownika. A sam popiół warto wybierać do metalowego wiaderka, żeby ograniczyć ryzyko poparzenia i wzniecenia pożaru.

Ale nie o BHP ma być ten wpis. 

Kiedy musimy wybrać popiół z kominka, który nie ma popielnika, czyli taki jak mój, warto wybierać popiół z góry, tylko ten luźny i zimny. Pod tą łatwo dająca się wybrać warstwą popiołu znajdują się bowiem żarzące się, niedopalone kawałki brykietu i drewna. Zalegają one pod warstwą popiołu a ponieważ mają ograniczony dopływ powietrza, proces żarzenia przebiega wolno a kominek całkiem nie wystyga. Jak tylko zdejmiemy z nich popiół, kawałki zaczną się żarzyć i palić. Trzeba pamiętać, że podczas tej gwałtownej zmiany w kominku może pojawić się sporo dymu więc trzeba się spieszyć. 


Gorący popiół w kominku
Gorący popiół w kominku

Zanim zaczniemy wybierać popiół, trzeba już mieć przygotowany wsad do kominka, czyli drewno, brykiet oraz coś na podpałkę, np. kawałki kartonu i drobne kawałki drewna. W pierwszej kolejności myjemy szybę kominka, potem wybieramy drobny popiół z góry, następnie możemy ruszyć te niedopalone kawałki, aby umożliwić im szybsze rozpalenie się, a na końcu dokładamy do kominka kawałki papieru, drobne drewno oraz brykiet lub grubsze kawałki drewna. Przymykamy szybę kominka, ale nie do końca, żeby do paleniska docierało sporo powietrza i szybko zajęło się paliwo w kominku. Ja zawsze zostawiam małą szczelinę, która sprawia, że w kominku szybko się rozpala i szybko wzrasta temperatura. Jak już ogień rozpali się na dobre, zamykam drzwiczki całkowicie i przymykam nieco dopływ powietrza z zewnątrz.

Gorący popiół w kominku
Gorący popiół w kominku

Dzięki temu, że nie wybieramy całego popiołu wraz z niedopałkami z kominka, mamy po pierwsze oszczędność w paliwie, bo z tych wyrzuconych niedopałków z biegiem czasu zbierze się całkiem pokaźna ilość paliwa kominkowego, po drugie, szybciej rozpalony ogień w kominku, bo gorące niedopałki, to niezła podpałka, po trzecie, mniej odpadów z kominka, bo wszystko się dopala i zostaje po tym niewiele popiołu, a po ostatnie, mnie bałaganu, bo wynosimy tylko trochę, całkiem przepalonego popiołu, który można zmieścić w niewielkim wiaderku. 

Aha, jeszcze jedna uwaga. Wiaderko do wynoszenia popiołu powinno mieć pokrywkę. Drobny, lekki popiół, który przełożymy z kominka do wiaderka może nam pod wpływem ruchu, pozostawić niezłą, szarą ścieżkę od kominka do wyjścia. Po prostu, kiedy idziemy, popiół wyfruwa z wiaderka i zostaje w salonie. Kiedy jednak przykryjemy wiaderko pokrywką, nic nam się z niego nie wydostanie. To tak z mojego, praktycznego punktu widzenia. 



wtorek, 21 stycznia 2014

Moje W Kominku Palenie W Zimowe, Mroźne Wieczory I Noce.






Jakby nie patrzeć, dziś mamy 21 stycznia 2014 roku. Za oknem jakieś anomalie. Zaczął padać śnieg a temperatura spadła poniżej zera. Czyżby zima w końcu zawitała do południowej Polski? Chyba tak.

Czas więc palić w kominku tak, żeby nie marznąć. Ja robię to tak, jak na zdjęciu.

Załadowany kominek
Załadowany kominek

Ponieważ mój kominek jest dość spory, to na sam spód układam brykiet w kostkach RUF. W tym przypadku weszło 26 kostek, ale jak za oknem pojawi się minus 20 stopni, to zapewne wejdzie ich ponad 30.

Podkład ten będzie stanowił "akumulator" energii cieplnej, który będzie się długo żarzył i dzięki temu kominek długo nie wygaśnie.

Na kostki RUF-a układam trzy kawałki brykietu Pini Kay. Ponieważ dobrze się rozpala i daje dużo ciepła, pozwoli on na szybkie rozgrzanie się kominka, załączenie pompy obiegowej i szybkie rozkręcenie ogrzewania podłogowego.

Mój dzisiejszy, załadowany kominek
Mój dzisiejszy załadowany kominek

Na koniec dokładam jeszcze kilka kawałków drewna, oraz cienkie drewienka na rozpałkę. W tym przypadku rozpałką jest pudełko kartonowe, wypełnione ... kawałkami kartonu.


Gdybym nie miał drewna, dołożył bym jeszcze trzy kawałki Pini Kay-a. Ale że mam sentyment do drewna, to jakiś jego zapas będę kupował na każdą zimę. Oczywiście dwa lata wcześniej. :-)

Po podłożeniu ognia najpierw zapaliły się suche, cienkie kawałki podpałki, które spadły na brykiet Pini Kay i kawałki buka. Potem zajął się brązowy brykiet i cieńsze kawałki buka. To solidnie rozgrzało kominek. Jak już solidnie się paliło, przymknąłem maksymalnie dopływ powietrza. To co się paliło, przygasło, ale dopaliło się do końca, podpalając kostki brykietu RUF. Ponieważ przymknąłem dopływ powietrza, grubszy kawałek buka i brykiet w kostkach żarzył się wolno, ale "na gorąco". Dzięki temu będę miał ciepło w domu przez kilkanaście godzin. A jak już wygaśnie w kominku, to pozostanie mi jeszcze 1000 litrów gorącej wody w buforze, która będzie mogła być wykorzystana do ogrzewania jak tylko temperatura w domu spadnie poniżej 20 stopni Celsjusza. No chyba że nie spadnie, bo jutro, około 17:30 znów podłożę w kominku i na nowo będę korzystał z uroków tego prawie idealnego źródła ogrzewania domu.

Dzięki takiemu załadowaniu kominka nie muszę dokładać do ognia co mniej więcej godzinę, nie wpuszczam dymu do salonu i nie martwię się, że dupa zmarznie mi w nocy. Kiedy rano wstanę, zapewne w kominku będzie jeszcze gorąco, i jeśli dorzucę do komory spalania kilka kostek brykietu, to będę miał ciepło aż miło.

Do szczęścia, w mojej instalacji ogrzewania brakuje mi jeszcze jednego ogniwa. Jeśli kiedyś przyjdzie mi budować kolejny dom, wiem już czym będę go ogrzewał. Zdradzę tylko tyle, że będzie to ogrzewanie drewnem lub półproduktami z drewna oraz odnawialnymi źródłami ciepła.

A czy Ty, czytelniku moich blogów palisz w kominku przekładańcem? Czy ten sposób palenia sprawdza się w Twoim kominku?

Zostaw swoje zdanie w komentarzu albo napisz do mnie na adres podany na stronie Współpraca.



---Dodano 22.01.2014 o godzinie 6:30 ---

Na zdjęciu widzisz mój kominek a właściwie tylko jego wnętrze i to, co zostało w nim po 12,5 godzinach od podłożenia ognia. Całą noc w kominku się żarzyło, a w domu temperatura ani na chwilę nie spadła poniżej 22,5 stopnia Celsjusza. Nawet podłogówka się wyłączyła i cała ciepła woda zasilała bufor, w którym woda miała rano 60 stopni Celsjusza oraz ogrzewał CWU, która miała rano 57 stopni Celsjusza, a kominek a właściwie jego front czyli szyba, ogrzewały dom.

Kominek 12,5 godziny później, następnego dnia
Kominek 12,5 godziny później, następnego dnia

Kominek 12,5 godziny później, następnego dnia
Kominek 12,5 godziny później, następnego dnia
 
Jak widzisz, sporo jeszcze brykietu zostało do wypalenia się. Podejrzewam, że jeszcze jakieś 3-4 godziny kominek będzie gorący, a później stopniowo będzie wygasał, ale jak będę w nim ponownie chciał rozpalić, około 17:30 to dorzucę tylko kilka kawałków podartego kartonu, kilka kawałków drewna na podpałkę, i znów będę się cieszył płonącym ogniem. A najważniejsze jest to, że cała instalacja ogrzewania nie wychłodzi się, a dzięki temu mniej energii zużyję do jej ponownego rozgrzania.

Tak trzymać i niech zima trwa jak najkrócej!





poniedziałek, 20 stycznia 2014

Brykiet - Co Mnie W Nim Wkurza !?


Brykiet to generalnie super paliwo kominkowe. Czyste, wysokoenergetyczne, wygodne w codziennej eksploatacji. Ja palę nim w kominku i zapewne będzie tak przez kolejne sezony grzewcze. Jest jednak jedna rzecz, która w brykiecie wkurza mnie i to bardzo. Codziennie walczę a tą wadą, ale niestety końca tej walki nie widać. Producenci brykietu nie myślą o ekologii. Liczą koszty i idą na łatwiznę. A wyeliminowanie tej jednej wady pozwoliło by nie tylko być bardziej EKO, ale przy dobrym marketingu obniżyć cenę brykietu.

Palenie brykietem w kominku to czysta przyjemność, pod warunkiem, że wiesz, jak się do tego zabrać i jak dobrze to robić. Ale przecież o tym już pisałem w moich wcześniejszych wpisach, np:




Jeśli zapoznałeś się z tymi informacjami, wiesz już, jak załadować kominek i mieć spokój co najmniej na kilka godzin. Jeśli jeszcze nie czytałeś tych wpisów, zachęcam. Ja palę tym sposobem na co dzień i bardzo sobie chwalę ogrzewanie domu kominkiem. W tej całej kominkowej sielance jest jednak jedno małe ale. Wielka, mała rzecz, która bardzo mnie irytuje i które najchętniej bym zmienił.

Mój kominek stoi w salonie. Codziennie muszę go załadować. Żeby to zrobić, muszę do salonu wnieść paczkę brykietu i ułożyć go w kominku. Brykiet niestety pakowany jest w folię. Po jej rozdarciu możemy dostać się do zawartości opakowania. Ale po wyładowaniu całego brykietu mamy w ręce puste, foliowe opakowanie w którym jest co nieco trocin. O ile trociny możemy wsypać do kominka o tyle folię musimy wyrzucić do pojemnika na plastik.








I właśnie to opakowanie, foliowy worek, który nie jest ani ekologiczny, ani praktyczny jest tym, co w brykiecie działa na mnie jak płachta na byka. Po tygodniu palenia w kominku mam co najmniej  sześć pustych plastikowych worków. A to w pojemniku czy jak u mnie w worku na plastik już całkiem sporo. W miesiącu mam już około 30 foliowych opakowań, które zapełniają w znacznym stopniu żółty worek.


Puste opakowania po brykiecie.
Puste opakowania po brykiecie.

Gdyby któryś producent brykietu podjął wyzwanie i zrezygnował z foliowych opakowań na rzecz innych, ekologicznych, dających się spalić sposobów pakowania brykietu, to miałby we mnie stałego klienta. Moja propozycja to opakowania kartonowe. Można by pakować kostki brykietu po 3 lub 6 sztuk w jednym kartonie. Wtedy po pierwsze mamy ekologiczne  pakowanie, które się spali i nie będzie zapychać worków na śmieci, a po drugie, łatwiej będzie nam dokładać do kominka. Podkładanie do przygasającego kominka po jednej kostce na pewno sprawi, że łatwiej się nam poparzyć, więcej dymu wpuścimy do salonu i prawie na pewno nakruszymy wokół kominka trocinami. Mając do dyspozycji zapakowane w karton trzy kostki brykietu możemy nieco uchylić drzwiczki, włożyć karton, z którego nie nakruszymy i nie zadymić salonu.


Kostki brykietu w kartonowym pudełku
Trzy kostki w pudełku

Kostki brykietu w kartonowym pudełku
Sześć kostek brykietu w pudełku

Dla sprawdzenia sam zapakowałem brykiet w karton i eksperymentowałem. I rzeczywiście, nie na kruszyłem trocinami wokół kominka, ogień szybciej się rozpalał a samo dokładanie do ognia było znacznie łatwiejsze.



Kostki brykietu w kartonowym pudełku
Brykiety w kartonowym opakowaniu

Zastanawiam się, dlaczego żaden producent nie pakuje brykietu w kartony? Na myśl przyszły mi dwa powody. Po pierwsze koszty, ponieważ opakowania kartonowe mogą być droższe od foliowych. Ale w przypadku opakowań liczonych w tysiącach sztuk podejrzewam, że nie  będzie to aż taka duża różnica. Drugi powód to woda. Podejrzewam, że brykiet pakowany jest w folię, żeby zabezpieczyć go przez deszczem, śniegiem, wilgocią. Ale tutaj znów jest nieścisłość, bo wiele opakowań foliowych nie jest szczelnych. Są w nich miejsca, przez które brykiet może swobodnie nasiąkać wodą. A dodatkowo palety są zabezpieczane folią stretch, więc nawet opakowania kartonowe powinny być odpowiednio zabezpieczone przed wodą. Przynajmniej w przypadku dostaw cało paletowych.

Jeśli nawet producenci mają w dupie ekologię, liczą koszty i pakują brykiet tylko w folię, to niech chociaż wprowadzą do swoich ofert możliwość zapakowania brykietu w karton. Wtedy klient mógłby wybrać, czy chce zakupić opał w folii, z którą będzie miał kłopot, czy w kartonach, z którymi kłopotu nie będzie. Poza rozszerzeniem oferty mogą na opakowaniach drukować reklamy, więc przy dobrej umowie mogą mieć opakowania kartonowe za darmo albo nawet na nich zarobić. Wystarczy tylko pomyśleć.

Jeśli tylko pojawi się brykiet pakowany w opakowania kartonowe, będę jednym z pierwszych, którzy go kupią, bo sterta opakowań foliowych działa mi już na nerwy.






niedziela, 19 stycznia 2014

ASI300 - Kompresor Black&Decker-a Pompuje Jak Cholera


Tankuję na stacja Orlen i zbieram punkty Vitay. Dzięki temu mogłem wymienić te punkty na jakiś produkt z katalogu. Wybór padł na kompresor Black&Decker ASI300. Po pierwsze, potrzebowałem kompresora w domu, bo to trzeba napompować jakieś koło, to jakiś materac, a po drugie musiało to być małe, poręczne narzędzie, które mógłbym swobodnie zmieścić w bagażniku. I w taki oto sposób kupiłem sobie na raty, wliczone w cenę paliwa, mały, ale bardzo praktyczny kompresor. Nie spodziewałem się po nim jakichś szalonych parametrów i przesadzonej funkcjonalności i zostałem mile zaskoczony.


Kurier dostarczył mi zamówienie opakowane w karton. W środku było drugie, kolorowe pudełko, w którym zapakowany w folię był opisywany kompresorek. Wszystko pięknie, bezpiecznie, tak jak trzeba.

Kompresor Black&Decker ASI300
Kompresor Black&Decker ASI300


W pudełku mamy zgrabny, ładny kompresor, który kryje w sobie wiele praktycznych sekretów. Czerwono-srebrna obudowa i obłe kształty sprawiają, że produkt B&D może się podobać. Jeśli postawimy go na półce w garażu, to na pewno będzie przykuwał wzrok.


Patrząc na to sprytne urządzenie z góry, nie widzimy nic specjalnego. Wyświetlacz LCD, trzy guziki, kupa kolorowego plastiku i tyle. Uwagę może zwrócić "ściąga", która podpowiada nam jakie ciśnienie powietrza powinno być w kole roweru, samochodu osobowego czy ciężarowego. Taka mała, praktyczna podpowiedź.

Kompresor Black&Decker ASI300
Kompresor Black&Decker ASI300



Pierwszy schowek znajdziemy pod klapką na górze kompresora. Kiedy ją otworzymy, znajdziemy pod nią kabel zasilający na 230 V oraz wąż do podłączenia kompresora do koła. Po ich wyciągnięciu aż ciężko uwierzyć, że w tak małym schowku może się tyle zmieścić. Przewód do pompowania o długości około 60 cm oraz kabel zasilania sieciowego o długości 1,8 m.


Kompresor Black&Decker ASI300
Kompresor Black&Decker ASI300


Drugi schowek skrywa się z tyłu kompresora. Mieści się w nim 3 metrowy kabel do zasilania kompresora z 12 voltowego źródła zasilania, którym może być np. samochodowe gniazdo zapalniczki. 3 metry to dość sporo, więc możemy np. napompować materac który jest w namiocie, zasilając kompresor z samochodu, który stoi obok.


Kompresor Black&Decker ASI300
Kompresor Black&Decker ASI300


Trzeci, ostatni schowek znajduje się na spodzie urządzenia. Znajdują się w nim trzy końcówki, którymi napompujemy piłkę, materac, ponton, i wiele innych "dmuchanych" sprzętów. Dzięki temu, że końcówki mamy zawsze razem z kompresorem, to nawet podczas biwaku nad jeziorem nie zostaniemy niemile zaskoczeni brakiem możliwości napompowania np. materaca i nie będziemy musieli dmuchać sprzętów metodą korek-usta.


Kompresor Black&Decker ASI300
Kompresor Black&Decker ASI300


Trzy wspomniane końcówki to długa, metalowa igła do pompowania piłek oraz dwie różnej średnicy i długości do pompowania materacy, pontonów itp.


Kompresor Black&Decker ASI300
Kompresor Black&Decker ASI300


Po włączeniu kompresor "ożywa" . Na wyświetlaczu pojawiają się dwa zera, oraz opis jednostki, w której aktualnie mierzone jest ciśnienie powietrza. Jeśli wąż do pompowania podłączymy np. do koła, to wtedy na wyświetlaczu zobaczymy aktualny poziom ciśnienia powietrza w kole. Niestety, końcówka węża jest dość ciasna, więc trzeba się przyłożyć, żeby poprawnie podłączyć wąż do wentyla.


Kompresor Black&Decker ASI300
Kompresor Black&Decker ASI300


Kompresor mierzy ciśnienie w jednostkach takich jak PSI, Bar, kPa. Przeglądając opinie na temat tego urządzenia można zauważyć, że wadą główną, którą wymieniają oceniający go użytkownicy jest to, że kompresor wskazuje ciśnienie tylko w PSI. A to nieprawda. Możemy swobodnie przełączać między jednostkami, w jakich wskazywane będzie ciśnienie. W tym celu po włączeniu urządzenia należy nacisnąć jednocześnie "-" i "+".

Na obudowie mamy tylko trzy przyciski "+", "-" i przycisk włączania i wyłączania kompresora a raczej samej sprężarki. I to wystarczy. Co prawda, brakuje w nim choćby małej lampki, bo kiedy będziemy musieli skorzystać z urządzenia po zmroku, potrzebna będzie latarka, ale ten minimalistyczny wygląd dodaje mu elegancji.

Sposób przełączania jednostek w jakich wskazywane jest ciśnienie oraz cała instrukcja obsługi kompresora Black&Decker ASI300 w języku Polskim znajdują się na stronie Do pobrania.








Kompresor może pracować w dwóch trybach. W pierwszym z nich możemy podłączyć kompresor do np. koła, włączyć sprężarkę i obserwować wskazania na wyświetlaczu. Kiedy uzyskamy wymagane ciśnienie, wyłączamy sprężarkę. Minus tego sposobu pracy jest taki, że musimy "pilnować" kompresora.

W drugim trybie pracy podłączamy kompresor do np. koła samochodu, naciskamy i przytrzymujemy przez chwilę przycisk "+" i czekamy aż cyfry na wyświetlaczu zaczną migać. Wtedy możemy ustawić sobie poziom ciśnienia, do jakiego chcemy pompować koło. Jak nie będziemy dotykać guzików, ustawienie zostanie zapamiętane z cyfry przestaną migać. Wtedy pozostaje już tylko włączyć sprężarkę i możemy iść robić inne rzeczy. Kiedy ciśnienie osiągnie ustawiony przez nas próg, sprężarka w urządzeniu zostanie wyłączona.

Muszę przyznać, że to niepozorne maleństwo ma całkiem spore możliwości.

Ma obudowie, zaraz pod wyświetlaczem mamy ściągę, jakie ciśnienie powietrza powinno być w najczęściej pompowanych sprzętach.


Kompresor Black&Decker ASI300
Kompresor Black&Decker ASI300


Kompresor ma ciekawie rozwiązaną kwestię schowków na przewody elektryczne i do tłoczenia powietrza. Ale w zamknięciu górnego schowka kryje się bardzo praktyczne rozwiązanie. Po rozwinięciu przewodów możemy zamknąć schowek, a rzeczone przewody wypuścić przez dwa boczne otwory, które na pierwszy rzut oka służą do otwierania schowka a w rzeczywistości pozwalają na zamknięcie pokrywy a co za tym idzie na zmniejszenie ryzyka jej urwania.

Kompresor Black&Decker ASI300
Kompresor Black&Decker ASI300

Film który nagrałem i umieściłem na YouTube pokazuje w jaki sposób "zaprogramować" ciśnienie, przy którym kompresor ma przestać pompować oraz pozwala usłyszeć jak ten mały niepozorny mocarz pracuje. Jedyną jego wadą jest właśnie głośna praca.



Na kolejnym filmie widać, jak kompresor pompuje koło samochodu. Ciśnienie początkowe wynosiło 1,00 BAR, a końcowe 2,55 BAR. Uzupełnienie tej różnicy zajęło temu maleństwu prawie 5 minut. Ale sam się wyłączył więc nie trzeba było go pilnować.


Trzeci film to instrukcja, jak za pomocą naciskanych równocześnie przycisków "+" i "-" zmienić jednostkę w której wyświetlane będzie ciśnienie. Ustawienie to jest zapamiętywane po wyłączeniu urządzenia.



Poziom hałasu generowanego przez ASI300 to aż 84 decybele. Dla porównania poniżej zamieściłem przykłady, dzięki którym będziesz mógł sobie wyobrazić jak głośno pracuje to urządzenie.
  • 10 dB – szelest liści przy łagodnym wietrze
  • 20 dB – szept
  • 30 dB – bardzo spokojna ulica bez ruchu
  • 40 dB – szmery w domu
  • 50 dB – szum w biurach
  • 60 dB – odkurzacz
  • 70 dB – wnętrze głośnej restauracji, darcie papieru, wnętrze auta
  • 80 dB – głośna muzyka w pomieszczeniach, trąbienie,
  • 90 dB - ruch uliczny
  • 110 dB - piła łańcuchowa


Dane techniczne kompresora są następujące:

*  Zasilanie 230 V Tak
* Adapter do gniazda DC 12 V Tak
* Wyłącznik automatyczny Tak
* Wyświetlacz cyfrowy TAK
* Moc pobierana prądu zmiennego AC  90W
* Moc pobierana prądu stałego DC 82 W
* Przepływ powietrza przy prądzie zmiennym AC  11 l/min
* Przepływ powietrza przy prądzie stałym DC (40PSI/ 2,74 Bar)  9,5 l/min
* Do zestawu dołączone są 3szt. adapterów do pompowania: piłek, materacy itp.
* Długość przewodu do pompowania - nieco ponad 60cm
* Masa 2,7kg


Podsumowując mogę powiedzieć, że ten mały, poręczny, bardzo praktyczny i funkcjonalny kompresor ma moc. Można go wozić w bagażniku, trzymać w garażu lub warsztacie. Zbyt dużo miejsca nie zajmie, a jak zajdzie potrzeba, będzie nam pomagał w pompowaniu kół, piłek, basenów, materacy itp. Zasilanie z 12 i 230 V, długie kable zasilające, sprytne schowki, funkcjonalne końcówki, małe wymiary i mocna sprężarka sprawiają, że ten kompresor sporo potrafi. Polecam go każdemu, kto myśli o zakupie garażowego urządzenia pompującego, wykorzystywanego raz na jakiś czas. Ja mam go, powiedzmy za darmo i to jeszcze bardziej pozytywne światło rzuca na to urządzenie. Ale pewnie gdybym chciał takie coś kupić, wybrałbym właśnie to urządzenie.


ASI300 ma według mnie tylko dwie wady. Po pierwsze głośno pracuje, po drugie, nie ma w nim choćby małej latarki. Poza tym jest super.



sobota, 11 stycznia 2014

Podpałka "Domowe Ognisko" - Darmowa I Piekielnie Skuteczna.







1. Słowo wstępu.


Jakiś czas temu, na moich blogach testowałem podpałki do grilla czy jak kto woli do kominka. Różne typy z różnym skutkiem rozpalały ogień. Jedną z podpałek było eko-ognisko. Nie dość, że drogie jak złoto, to jeszcze mało efektywne.

Każda podpałka zakupiona w sklepie, jaka by nie była, zawsze będzie coś kosztować. A nawet 2 zł wydane na coś co i tak pójdzie z dymem, to stracone pieniądze, które można w znacznie lepszy sposób zainwestować lub po prostu wydać.

Postanowiłem sam zrobić podpałkę, która nic nie będzie kosztować a rozpalać będzie ogień jak żadna inna podpałka. I udało się. Stworzyłem podpałkę domowe ognisko. A teraz przekazuję tą instrukcję Tobie, żeby i ty mógł sam w kilka minut przygotować kilka rozpałek, zupełnie za darmo.



2. Co będzie potrzebne do wykonania podpałki „domowe ognisko” i jak ją samemu wykonać?



Zapewne masz w domu jakieś stare kartony, jakieś opakowania po meblach, sprzęcie ADG lub RTV któremu minął już okres gwarancji. W najgorszym wypadku możesz podczas zakupów w sklepie zamiast kupować mało ekologiczną reklamówkę, wziąć zakupy w pudełku kartonowym. Najlepiej szarym, bez żadnych nadruków, zrobionym z w miarę grubego kartonu.

Do przygotowania podpałki będą nam potrzebne:

Karton lub pudełko kartonowe, z którego przygotujemy materiały potrzebne do przygotowania domowej podpałki takie jak:


Kawałki kartonu w kształcie kwadratu
Kawałki kartonu w kształcie kwadratu
Kawałek kartonu o wymiarach około 12x12 cm. Proponuję od razu przygotować sobie kilka takich kartonowych kwadratów na kilka podpałek.

















Kartonowe paski
Kartonowe paski
Tyle ile kwadratowych kartonów, potrzebujemy też pasków tektury o długości około 20 cm, a szerokości około 2 cm. Im grubszy karton tym lepiej, bo te paski muszą być dość solidne.
















Drobne kawałki drewna
Drobne kawałki drewna
Kilka drobnych kawałków suchego drewna, najlepiej świerka albo sosny, bo szybko się rozpalają. Najlepiej jak te kawałki będą miały jednakową długość, wtedy łatwo będzie można zrobić z nich podpałkę. Taką Szczypę podpałkową można albo kupić w marketach albo samemu przygotować, rąbiąc suche kawałki drewna albo pociętych desek. Ja po budowie mam tego pod dostatkiem. A jak już nie masz takich zapasów, to możesz kupić w najbliższym tartaku obrzynki. Jedna taka paczka starczy na kilka sezonów grzewczych.









Ostre nożyczki
Ostre nożyczki
Ostre nożyczki. Trochę tej tektury trzeba jednak pociąć.


















Składanie domowej podpałki zaczynamy od wykonania ośmiu nacięć na tekturowym kwadracie. Nacięcia wykonujemy tak, jak pokazałem to na rysunkach poniżej. Głębokość nacięcia to około 3 cm.

Linie nacięcia kartonu
Linie nacięcia kartonu


Wycięte kawałki tektury zaginamy w górę, tak jak pokazałem na rysunku poniżej.

Zaginamy wycięcia
Zaginamy wycięcia


Kolejny krokiem jest przygotowanie paska tekturowego. Nacinamy go z dwóch stron, jak pokazałem na zdjęciu. Nacięcie powinno sięgać do połowy szerokości kartonowego paska.
Nacięty tekturowy pasek
Nacięty tekturowy pasek


Następnie z paska formujemy opaskę, wkładając jeden wycięty zaczep w drugi.

Tekturowa opaska
Tekturowa opaska


Jak już mamy przygotowany kartonowy kwadrat i opaskę, to zabieramy się do składania domowej podpałki. Najpierw w wycięte otwory wkładamy cztery kawałki drewienka. Ważne jest, żeby „podstawa” ogniska była równa, czyli żeby spody wszystkich czterech drewienek były na tej samej wysokości.

Górę „ogniska” spinamy przygotowaną wcześniej tekturową opaską.

Prawie gotowe "domowe ognisko"

Prawie gotowe "domowe ognisko"

Prawie gotowe "domowe ognisko"

Prawie gotowe "domowe ognisko"


Drobniejsze kawałki drewna możemy włożyć w wolne miejsce, pod kartonową opaskę.

Dokładamy drobne kawałki drewna
Dokładamy drobne kawałki drewna


W środek ogniska wkładamy najpierw jeden dłuższy pasek kartonu a następnie drobne kawałki tektury, gazety lub tego, co nam zostało z wycinania kartonowych kwadratów i pasków.
Nie należy upychać tych zrzynków zbyt mocno, żeby ogień mógł się z łatwością rozpalić.

Napełniamy podpałkę zrzynkami tektury
Napełniamy podpałkę zrzynkami tektury


W wersji luks zamiast lub wraz z zrzynkami kartonu możemy włożyć kostkę podpałki. Takiej, która kosztuje około 2 zł. Biorąc pod uwagę, że za 2 złote kupimy 32 kostki podpałki, to jedna kostka będzie kosztować około 6 groszy.

A jak rozpala się w kominku z wykorzystaniem mojej podpałki. Zobacz mój filmik na YouTube. Według mnie moja wersja sprawdza się lepiej niż komercyjna.


Obejrzysz na nim jak w ciągu 3 minut rozpalić kominek z wykorzystaniem darmowej, własnej roboty podpałki. Jak podsumowanie podpowiem ci, że przygotowanie jednej podpałki zajmie ci około 2-3 minut. W jedno deszczowe lub zimowe popołudnie możesz przygotować podpałek na pół zimy. A ile na tym możesz zaoszczędzić? Podpałka eko-ognisko którą można kupić w marketach budowlanych ale również i w Internecie kosztuje 13,99 zł za sześć sztuk. Czyli jedna podpałka, którą już testowałem i która zbyt dobrze w moich testach opisanych na moim blogu w poście „Pierwsza iskra” nie wypadła, kosztuje 2,33 zł. Czyli wykonując własnoręcznie podpałkę domowe ognisko oszczędzasz 2,33 zł na każde rozpalenie. W ciągu całego sezonu grzewczego może zebrać się całkiem niezła kwota. Specjalnie dla Ciebie na stronie Do pobrania znajdziesz tą instrukcję w formie pliku pdf.


środa, 8 stycznia 2014

Brykiet Pinikay, Niby To Samo A Jednak Wielka Różnica.






W moim składzie opału na tą zimę mam brykiet pinikay z dwóch źródeł. Jeden produkowany przez firmę Bioenergy Poland SP. Z O.O. , który kupowałem w OBI, a drugi to produkt firmy Dąbex, kupiony w Castoramie.

Obydwa produkty są dobrej jakości, dają dużo ciepła, ładnie się palą, ale jednak jeden z nich jest lepszy.

Dłużej się pali, podczas jego spalania wytwarza się więcej ciepła a rozżarzone, czerwone węgielki dłużej utrzymują ciepło.

Brykiety PiniKay
Brykiety PiniKay
Brykiet po lewej ma przekrój kwadratu z zaokrąglonymi rogami. Laski brykietu są  dłuższe ale  cieńsze niż konkurenta.

Brykiet Dąbex-u, po prawej stronie na zdjęciu ma kawałki o przekroju ośmiokąta, są  one krótsze, ale wyraźnie grubsze niż produktu kupionego w OBI.Poza tym frakcja, z  jakiej sprasowany jest ten brykiet jest drobniejsza i bardziej zbita, niż u konkurenta.


Oba produkty są godne polecenia, ale kiedy mamy sytuację w której dokładamy do kominka co jakiś czas jeden, dwa kawałki takiego brykietu łatwo jest zaważyć, że brykiet o grubszych ściankach, krótszych kawałkach, drobniejszej frakcji pali się o wiele lepiej i dłużej niż długie, cienkie kawałki konkurencji. I różnica ta jest bardzo wyraźna. Cena obu produktów jest taka sama, opakowanie kosztuje prawie 10 zł. Czyli 1 kg tego brykietu kosztuje 1 zł.


Ja niestety będąc jeszcze przed testami brykietów nakupiłem
PiniKay-e porównanie
PiniKay-e porównanie
PiniKay-a w OBI. Jakbym wiedział o tak znaczącej różnicy jakościowej, to bym kupił sobie brykiet z firmy Dąbex. Ale jak na razie, na szczęście zimy jeszcze nie ma i nie wiadomo, czy w ogóle dotrze do nas z tych Stanów, do których wyemigrowała, bo jakimś cudem dostała wizę, więc nie trzeba aż tak mocno grzać w domu. A kilka kawałków PiniKay-a w kominku z otwartym na maksa dopływem powietrza potrafi nieźle dać czadu. Nie ryzykowałbym załadowania całej paczki brykietu z Dąbex-u do kominka, bo szyba mogłaby zmienić kolor na czerwony  - pod wpływem wysokiej temperatury.

Podsumowując, mamy dwa całkiem podobne produkty, w tej samej cenie, dobre jakościowo, ale znacznie różniące się podczas palenia nimi w kominku. Jeśli ktoś uważa, że palił dobrym brykietem PiniKay a nie próbował jeszcze wychwalanego przeze mnie paliwa kominkowego z Dąbexu, to niech kupi chociaż jedną paczkę i spróbuje. Jeśli znajdzie się coś równie dobrego, obiecuję kupić taki brykiet i go przetestować.



piątek, 3 stycznia 2014

Najbardziej Efektywny Sposób Palenia Brykietem W Kominku.

Ten wpis został poprawiony a jego nowa, uzupełniona wersja znajduje się na moim nowym blogu, pod adresem:


http://www.sprawdzonewpraktyce.pl/2015/09/najlepszy-i-najbardziej-efektywny-sposob-palenia-w-kominku-brykietem/



Podczas wielu testów, prób, błędów, wzlotów i upadków sprawdzałem, testowałem, kombinowałem co by tu zrobić, żeby przy paleniu w kominku zbytnio się nie narobić. Motywacją do tego było po pierwsze brudzenie się szyby kominka, po drugie, konieczność częstego dokładania do ognia a po trzecie wpuszczanie do salonu dymu, przy każdym otwarciu drzwi kominka. Wkurzało mnie to bardzo i moim celem było wyeliminowanie przynajmniej dwóch z tych uciążliwości, które zniechęcają do korzystania z kominka na co dzień.

Pierwsze próby wykonałem z drewnem, potem kilka kombinacji z brykietem w połączeniu z drewnem, a na koniec bawiłem się samym brykietem. W taki oto sposób powstały różne wersje kominkowego przekładańca. Sposób palenia polegający na załadowaniu kominka brykietem i drewnem w taki sposób, żeby nie trzeba było dokładać do kominka co najmniej przez 12 godzin. I paliłem sobie takimi przekładańcami, w zależności od temperatury wiosną tej zimy, w różnym stopniu wypełnionymi brykietem i drewnem. Ale pewnego wieczoru coś mnie tknęło.

Przecież brykiet, każdy, nawet najlepszy, jak się pali i się nagrzewa, to „puchnie” czyli zwiększa swoje rozmiary. Dlatego nie można zbyt ściśle układać kostek brykietu w pozycji „leżącej” bo możemy zniszczyć kominek lub w najlepszym wypadku brykiet może nam „wystrzelić” w górę i zasypać drzwiczki kominka, co spowoduje, że podczas ich otwierania albo gorące węgielki, albo zimny już popiół wysypią się nam na podłogę. A to nie jest zbyt pożądany efekt palenia w kominku.

Brykiet ułożony "na leżąco"
Brykiet ułożony "na leżąco"

Ale przecież brykiet rozszerza się głównie wzdłuż dłuższego boku. Czyli wynika z tego, że układanie kostek w pozycji „leżącej” czyli na dłuższym boku to chyba nie najlepsze posunięcie. Ale zaraz, przecież kostki brykietu czy też połamane walce można układać w pozycji „stojącej”. Czyli na „mniejszym” boku. Wtedy nawet jak brykiet się „powiększy” to nie wystrzeli nam w kominek, ale nieco tylko podniesie się w górę.

Jak pomyślałem, tak zrobiłem. Pewnego wieczoru ułożyłem kostki brykietu stojąco. Na górę położyłem kilka kawałków grubego drewna, a na samą górę cienkie kawałki drewna i szczypy na podpałkę. Wszystko to podpaliłem i obserwowałem mój „wynalazek”. Co się okazało. Był to strzał w dziesiątkę. Okazało się bowiem, że palenie „od góry” sprawia, że szyba się nie brudzi, bo jak kominek jest zimny, podczas rozpalania, to ogień i dym są wysoko, nie dotykają szyby i nie powodują jej okopcenia. A jak już się rozgrzeje, to ogień „schodzi” niżej i już też nie zabrudzi szyby. Dlatego jeśli szyba zostanie zabrudzona, to tylko pod koniec palenia. Ale i to udało mi się rozwiązać, prawie. Trzeba odpowiednio ułożyć brykiet. Im bliżej szyby, tym niej warstw brykietu. Z tyłu paleniska trzeba ułożyć brykietu jak najwięcej. Podczas palenia, kiedy w kominku jest gorąco, wypali się brykiet, który jest najbliżej szyby. A że piec jest rozgrzany, to szyba się nie zabrudzi. A jak już będzie przygasać, to palił się będzie brykiet z tyłu kominka, co nie spowoduje prawie wcale zabrudzenia szyby. U mnie to się sprawdza.


Moim skromnym zdaniem, ułożenie kostek pionowo,
Najbardziej optymalne ułożenie brykietu w kominku
Najbardziej optymalne ułożenie brykietu w kominku
dość ściśle, to najbardziej efektywny sposób palenia brykietem w kominku. Jak na tak ułożony brykiet położymy jeszcze jedną warstwę ułożoną w pozycji leżącej, to mamy zapewnione grzanie przez dobrych kilkanaście godzin. W bardzo mroźne dni, których jak na razie nie było, można brykiet przesypać jeszcze pelletem. Wtedy uzyskamy bardzo długi czas palenia w kominku, bez potrzeby dokładania i otwierania drzwi kominka. Ja ładując kominek, tak jak na zdjęciach, dwoma paczkami brykietu RUF, po 24 godzinach od rozpalenia w kominku miałem w nim jeszcze sporo żarzących się kawałków brykietu. Wystarczyło tylko dorzucić kilka kawałków kartonu, trochę szczypy podpałkowej i znów w kominku miałem gorąco. Paląc normalnie, czyli dorzucając po dwa, trzy kawałki co jakiś czas na pewno spaliłbym więcej, bo jedna paczka brykietu pali się około 4 godzin.


Takie ułożenie brykietu i drewna zapewniło mi ciepło z kominka przez 24 godziny
Takie ułożenie brykietu i drewna zapewniło mi ciepło z kominka przez 24 godziny






Aby palenie brykietem w kominku sprawdziło się, nie można palić nim jak drewnem. Dokładanie co chwile po dwie trzy kostki to nieporozumienie. Brykiet szybko się wypali, nie wygeneruje zbyt wiele ciepła i zniechęci do siebie potencjalnego użytkownika. W ten sposób można dokładać brykietem pinikay. Bo jest on w kształcie kawałków podobnych do polan drewna. Ale to i tak nie wykorzystuje jego możliwości w sposób optymalny. Aby brykiet wykorzystać w maksymalnie optymalny sposób, musi on być ułożony w kominku dość ciasno. Tak, aby nie mógł się palić jednocześnie z każdej strony. Wtedy pali się powoli, daje dużo ciepła i w kominku długo mamy ciepło. Jeśli już musimy dorzucić do kominka to dokładane kawałki brykietu starajmy się układać jeden na drugim, tak, aby jak największą powierzchnią się stykały. Wtedy będą się długo i efektywnie palić.


Palenie brykietem różni się znacznie od palenia drewnem i dlatego ten, kto nie nauczy się korzystać z dobrodziejstwa jakie drzemie w kostkach brykietu, szybko się do niego zniechęci i będzie się o brykiecie wypowiadał w sposób mało pochlebny. Jeśli znacie takich maruderów, zaproście ich na mój Blog, niech poczytają sobie o paleniu brykietem i zmienią podejście to tego bardzo wydajnego i wygodnego w użytkowaniu paliwa kominkowego.



Jeśli spodobał Ci się ten wpis i chcesz poszerzyć swoją kominkową wiedzę, to zapraszam do lektury pozycji książkowych, których opisy znajdziesz na stronie "Kominkowa" czytelnia. 










Etykiety

3.200 karcher opinie ASI300 barlinek bhp-453 black&decker błąd E03 brudna szyba brykiet brykiet barlinek brykiet Brik brykiet bukowo-dębowy brykiet bukowy brykiet Carrefour brykiet czy drewno brykiet dębowy brykiet drzewny brykiet eco-pal brykiet ECOMAX brykiet EQUATION brykiet Jula brykiet kominkowy brykiet leroy merlin brykiet mega ruf brykiet obi brykiet opinie brykiet PALLAP brykiet pini kay brykiet porównanie brykiet RUF brykiet sek-pol brykiet SEKPOL brykiet testy brykiet walec brykiet węglowy brykiet z Auchan brykiet z Castoramy brykiet z Leroy Merlin brykiet z obi brykiet z praktikera brykiet z trocin brykiet z węgla brykiet z węgla brunatnego budowa domu budowa domu pierwszy krok ciepło ze słońca ciepły dom czad czas palenia drewna czego nie robić przy czyszczeniu kominka czy taryfa nocna się opłaca czym myć szybę kominka czym ogrzewasz dom czym palić w kominku. czym rozpalać w kominku czyszczenie szyby kominka. darmowa energia darmowy brykiet dlaczego brykiet długie palenie w kominku dobry brykiet dom drewniany dom parterowy dom z drewna domek narzędziowy drewno drewno do pieca i kominka drewno kominkowe drewno z praktikera drewutnia działka budowlana ECO-PAL ECOMAX efektywne palenie w kominku finanse przy budowie domu garaż na budowe grzanie kominkiem halogen LED halogeny ledowe ile brykietu na sezon ile brykietu na zimę ile kosztuje ogrzewanie domu ile kosztuje ogrzewanie domu brykietem. ile stopni w domu instalacja C.O instalacja kominka z płaszczem wodnym instalacja solarna izolacja kominka ja oszczędnie palić w kominku jak czyścić kominek jak długo palić w kominku jak działa kominek jak mieć czystą szybę w kominku. jak nie czyścić kominka jak obudować kominek jak ogrzać dom jak palić brykietem jak palić w kominku jak poprawnie ocieplić poddasze jak pozbyć się chwastów z trawnika jak rozliczać prąd jak spala się drewno jak wybrać dobrą działkę budowlaną jak wybrać dobry kominek jak wybrać kominek jak wyczyścić szybę kominka jak zatrzymać ciepło w domu jaka temperatura w sypialni jaki kominek karcher KÄRCHER KÄRCHER opinie kiedy kupować brykiet kolektory słoneczne kominek kominek z płaszczem wodnym kominek blok kominek czy warto kominek z bezpieczeństwo kominek z płaszczem wodnym kominek z płaszczem wodnym czy bez? kominek żeliwny kominkowe prezenty kominkowy kominkowy przekładaniec kompresor kompresor black&decker kompresro ASI300 koszt ogrzewania domu kominkiem lampki lampki choinkowe lampki choinkowe LED Lazar Westa LED makita makita bhp453 maraton maxi brykiet mycie kominka mycie szyby kominka mycie szyby kominkowej nagroda dla aktywnych nagroda za komentarz obudowa kominka ocena wkrętarki makita bhp-453 ocieplenie domu ocieplenie poddasza ocieplenie stropu ocieplenie wełną mineralną od czego zacząć budowę ogrzać kominkiem dom ogrzewanie ogrzewanie domu kominkiem ogrzewanie domu solarami ogrzewanie podłogowe opakowania brykietu opakowania kartonowe opał na zimę opinie o brykiecie opinie o brykiecie. opis procesu spalania drewna oszczędzanie energii oświetlenie LED palenie brykietem palenie drewna palenie w kominku palenie w kominku brykietem palenie węglem palić brykietem czy drewnem pellet pellet drzewny pellet w kominku pini-kay pini&kay pinikay płyty kominkowe podłączanie LED-ów podłączanie żarówek LED podpałka podpałka do grilla podpałka do kominka podpałka domowe ognisko podpałki do kominka podsumowanie sezonu grzewczego 2013/2014 pomysł na prezent popiół poprawne temperatury w mieszkaniu poręczny kompresor. porównania brykietów porównania brykietu prąd problem z odpompowaniem wody. proces spalania proces spalania drewna projekt domu projekt gotowy czy indywidualny regulacja okien rekuperacja rockwool rozpalanie w kominku rozpalanie w kominku. spalanie drewna syfon pralki taryfa nocna temperatura w domu termomodernizacja test brykietów test podpałek do kominka test wkrętarki makita testy brykietu trawnik uni mata unia mata plus w domu nie wszystko musi się opłacać wady i zalety brykietu wady i zalety domu parterowego wady i zalety drewna kominkowego wady i zalety kominków wady kominków WD 3.200 KÄRCHER wełna mineralna wełna ursa wełna z Leroy Merlin wentylacja mechaniczna wentylacja nawiewno-wywiewna wentylacja z rekuperatorem wkrętarka wybór działki wybór projektu domu zabudowa kominka zakładanie trawnika zalety brykietu zalety kominków zaliczyłem maraton zatrucie dymem żarówki led-owe